Bojaźń Boża

Zdrowaś Maryjo, 

łaski pełna, Pan z Tobą,

błogosławionaś Ty między niewiastami

i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.

Święta Maryjo, Matko Boża,

módl się za nami grzesznymi

teraz i w godzinę śmierci naszej.Amen.

Maryjo pokorna Służebnico Pana – módl się za nami

 

 

 

Plan spotkania formacyjnego – 15.10.2014

Temat: ,,Bojaźń Boża”

 

    1.Przywitanie – Ks. Grzegorz

    2.Pieśń: ,,Pokorna Służebnico Pana”

    3.Modlitwa do św. Michała

    4.Pieśń:…

    5.Modlitwa na rozpoczęcie: Bożenka

    6.Pieśń: …(do Ducha św.)

    7.Konferencja: ,,Bojaźń Boża” - Zosia

    8.Pieśń: …

     9.Spotkania w grupach (30 min) – „Jak wzrastać w Bojaźni Bożej”. (Załącznik do przygotowania spotkania w grupie)

Na początku spotkania proszę dodatkowo odmówić: ,,Zdrowaś Maryjo”

Proszę rozważcie wcześniej podany tekst katechezy papieża Franciszka o darze Bojaźni Bożej.

    10.Pieśń: (może być jedna pieśń na całą modlitwę)

    11.Modlitwa dziękczynienia za Bożą obecność: Marta i Marek

    12.Pieśń:

    13.Modlitwa prośby o dary Ducha św., szczególnie o Bojaźń Bożą: Lucynka

    14.Pieśń:….

    15.Modlitwa uwielbienia za łaski, które daje nam Pan: Kasia

    16.Pieśń:…..

    17.Apel i Błogosławieństwo

    18.Ogłoszenia: ks. Grzegorz

 

Streszczenie konferencji o Bojaźni Bożej

 

Wiemy, że Bojaźń Bożą jest drugim z darów Ducha Św. Ale często mamy trudności z właściwym pojmowaniem daru Bojaźni Bożej.

Często postrzegamy bojaźń jako strach przed groźnym, wszechmogącym Bogiem, który skazuje ludzi na potępienie gdy nie spełniają jego wymagań . Bojaźń Boża nie polega na takim strachu, ponieważ Bóg jest miłością a w miłości nie ma lęku. Św. Jan twierdzi, że „ doskonała miłość usuwa lęk” (1J 4,18) Bojaźń nie oznacza lękania się Boga. Wiemy przecież, że Bóg jest naszym Ojcem, że nas miłuje, pragnie naszego zbawienia. I zawsze przebacza. Dlatego nie ma powodów, żeby się go lękać. Unikanie grzechu z powodu lęku, to nie jest najlepsza motywacja. Rozumiem bojaźń jako troskę o coś. Przeżywam bojaźń wtedy, gdy niepokoję się o coś bardzo dla mnie ważnego. Zasadniczą motywacją Bojaźni Bożej jest miłość. Bojaźń sprawia, że świadomie chcę unikać grzechu ponieważ wiem, że on psuje relacje miłości, przez grzech odrzucam miłość Boga, zasmucam Boga.

Bojaźń Boża nie jest także uniżeniem względem Pana Boga w sensie braku wolności. Nie jest czymś takim, co każe czuć się niewolnikiem. Dlatego, że wtedy człowiek nie byłby synem w domu Ojca. Bojażń Boża nie polega na braku wolności.

Przede wszystkim, ten, kto się boi Boga odnosi się do niego ze czcią i szacunkiem. Dokładnie w taki sam sposób w jaki mówi o tym fragment psalmu 63 : Boże, mój Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza. Ciało moje tęskni za Tobą, jak zeschła ziemia łaknąca wody. Kluczem do właściwego zrozumienia daru Bojaźni Bożej jest odczytanie obrazu, który został zawarty w tym psalmie. Człowiek, który jest zeschłą ziemią pragnie Boga, pragnie rzeczywistości, która pomoże mu wydać owoc. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie wydać żadnego owocu. Nie jest w stanie sam z siebie przeżyć swojego życia, tak, żeby osiągnąć świętość. Bez pomocy Boga to jest niemożliwe. Ta zależność pomiędzy człowiekiem a Bogiem jest zawarta w darze Bojaźni Bożej.

Człowiek z szacunkiem i czcią chce odnosić się do Boga ale chce mieć z nim także relacje bliskości, synowskiej obecności przy Bogu. JP II określał Bojaźń Bożą jako „bojaźń synowską”. W zdrowej relacji ojca i dziecka nie ma strachu ani lęku. Jest zaufanie, szacunek. Pewnego rodzaju podziw i duma.

Św Bonawentrua odniósł do daru Bojaźni Bożej fragment kazania na górze. Błogosławieni ubodzy w Duchu. Ubogim nie jest ten, który nic nie posiada, kto posiada niewiele. Ale ubogim jest ten, kto ma wszystko u Boga. Od Boga wszystko otrzymuje, Bogu wszystko oddaje. Człowiek często chciałby sam troszczyć się o swoją przyszłość. Często chciałby wziąć swoje życie w swoje ręce po to żeby niczego z nikim nie konsultować, żeby być w jakiś sposób niezależnym. Żeby Pan Bóg jakoś w życiu był ale niekoniecznie na pierwszym miejscu.

Tymczasem Bojaźń Boża polega na tym, że człowiek poznaje prawdę o swojej własnej słabości, własnej niedoskonałości. Poznaje prawdę także o tym, że Pan Bóg chce wychodzić mu naprzeciw, chce być blisko niego. Bojaźń Boża opiera się na poznaniu prawdy o Bogu i poznaniu prawdy o sobie samym. Bojaźń Boża jest tak naprawdę pragnieniem Boga w moim życiu. Pragnieniem pełnym szacunku, pełnym czci. Pragnieniem bliskości jego obecności.

 

 

 

Jak wzrastać w Bojaźni Bożej?

 

1. Rozpoznać dar, który jest nam dany.

Jakie są owoce tego daru w życiu człowieka? Jakie postawy mu towarzyszą? Jakie uczucia wzbudza w nas Duch Święty poprzez ten dar?

 

2. Modlić się o ten dar.

Pomocne mogą być psalmy np.: Psalm 34, Bojaźń Boża źródłem błogosławieństwa.

„Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków. Anioł Pana zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie” (Ps 34, 7-8)

„Naucz mnie, Panie, Twej drogi, bym postępował według Twej prawdy; skłoń moje serce ku bojaźni przed Twoim imieniem” (Ps 86,11).

 

3. Rozważać wielkie dzieła Boże z historii zbawienia, kontemplować piękno stworzenia.

Co, jakie okoliczności życia, zdarzenia, miejsca powodują w Tobie zachwyt nad dobrocią, świętością i wielkością Boga?

 

4. Okazywać Bogu posłuszeństwo, pełnić Jego wolę, naśladować go.

Jakie uczucia rodzą się w Twoim sercu gdy godzisz się z wolą Bożą w Twoim życiu? Jakie to przynosi owoce?Co zauważasz gdy z perspektywy czasu patrzysz na wydarzenia ze swojego życia, także te trudne?

 

 

Katecheza papieska o darze Bojaźni Bożej z 11.06.2014

(http://www.niedziela.pl/artykul/9936/Franciszek-o-darze-bojazni-Bozej)

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry,

Dar bojaźni Bożej, o którym dziś mówimy, zamyka serię katechez o siedmiu darach Ducha Świętego. Nie oznacza on lękania się Boga: wiemy dobrze, że Bóg jest Ojcem, że nas miłuje i pragnie naszego zbawienia i zawsze przebacza, zawsze! Dlatego nie ma powodów, aby się Go lękać! Bojaźń Boża natomiast jest darem Ducha, który przypomina nam, jak bardzo jesteśmy mali przed Bogiem i Jego miłością oraz że naszym dobrem jest pokorne, naznaczone szacunkiem i ufnością, zdanie się w Jego ramiona. To właśnie jest bojaźnią Bożą: powierzenie się dobroci naszego Ojca, który tak bardzo nas kocha.

1. Gdy Duch Święty zamieszkuje w naszym sercu, wlewa w nas pocieszenie i pokój oraz sprawia, że czujemy się takimi, jakimi jesteśmy, to znaczy maluczkimi. Przyjmujemy postawę, tak bardzo zalecaną nam przez Pana Jezusa Ewangelii - tego, kto wszystkie swoje troski i oczekiwania pokłada w Bogu i czuje, że otacza go i wspiera Jego ciepło i Jego opieka, tak właśnie, jak dziecko ze swoim tatą! To robi Duch Święty w naszych sercach: sprawia, że czujemy się jak dzieci w ramionach swego taty. W ten sposób więc rozumiemy dobrze, jak bojaźń Boża przybiera coraz bardziej formę uległości, wdzięczności i uwielbienia, napełniając nasze serca nadzieją. Wiele razy bowiem nie udaje nam się pojąć sensu Bożego zamysłu i dostrzegamy, że nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie sami szczęścia i życia wiecznego. Jednakże właśnie w doświadczeniu naszych ograniczeń i naszego ubóstwa Duch Święty nas pociesza i pozwala nam zrozumieć, że jedyną ważną sprawą jest pozwolenie, by Jezus prowadził nas w ramiona swego Ojca.

 

2. Dlatego właśnie tak bardzo potrzebujemy tego daru Ducha Świętego. Bojaźń Boża pozwala nam sobie uświadomić, że wszystko jest dziełem łaski i że naszą jedyną prawdziwą siłą jest naśladowanie Pana Jezusa oraz pozwolenie, by Ojciec mógł obdarzyć nas swoją dobrocią i swoim miłosierdziem. Tak więc ten dar Ducha Świętego udoskonala naszą wrażliwość i pomaga nam rozpoznać, że jesteśmy dziećmi kochanymi bez miary. Otworzyć serce, aby dobroć i miłosierdzie Boże weszły w nas. To właśnie sprawia Duch Święty: otwiera serca. Serce otwarte, aby przebaczenie, miłosierdzie, dobroć i czułość Ojca weszły w nas, gdyż jesteśmy dziećmi nieskończenie umiłowanymi.

3. Gdy przenika nas bojaźń Boża, jesteśmy porwani, aby iść za Panem z pokorą, uległością i posłuszeństwem. Czynimy to jednak nie w postawie rezygnacji i bierności, nawet użalania się, ale z podziwem i radością dziecka, które dostrzega, że Ojciec mu służy i miłuje je. Tak więc bojaźń Boża nie czyni nas chrześcijanami zalęknionymi i ustępliwymi, lecz rodzi w nas odwagę i moc! Jest darem czyniącym z nas chrześcijan przekonanych, entuzjastycznych, którzy nie są podporządkowani Panu ze strachu, ale dlatego, że są poruszeni i zdobyci Jego miłością! Być zdobytym miłością Boga! Jakie to piękne. Dać się zdobyć przez tę miłość taty, który tak bardzo nas kocha, kocha nas całym swym sercem.

Ale uważajmy, gdyż dar Boży, dar bojaźni Bożej jest też „alarmem” w obliczu zatwardziałości w grzechu. Kiedy ktoś żyje w stanie zła, gdy bluźni przeciw Bogu, gdy wykorzystuje innych, tyranizuje ich, gdy żyje jedynie dla pieniędzy, próżności lub władzy albo pychy - wówczas święta bojaźń Boża ostrzega nas: baczność! Z całą tą swoją władzą, ze wszystkimi tymi pieniędzmi, z całą tą swoją dumą, z całą tą swoją próżnością nie będziesz szczęśliwy. Nikt nie może zabrać z sobą na drugi świat ani pieniędzy, ani władzy, ani próżności, ani dumy. Nic! Możemy jedynie zanieść miłość, jaką daje nam Bóg Ojciec, czułość Boga, przyjęte i otrzymane przez nas z miłością. I możemy zanieść to, co zrobiliśmy dla innych. Uważajmy, aby nie pokładać nadziei ani w pieniądzach, ani w dumie, ani we władzy, ani w próżności, gdyż wszystko to nie może nam obiecywać niczego dobrego! Myślę na przykład o osobach, które są odpowiedzialne za innych i dają się skorumpować - czy sądzicie, że osoba skorumpowana będzie szczęśliwa po drugiej stronie? Nie, cały owoc jej korupcji zepsuł jej serce i trudno będzie pójść do Pana. Myślę o tych, którzy żyją z handlu ludźmi i z niewolniczej pracy; czy uważacie, że ci ludzie, którzy wykorzystują innych przez pracę niewolniczą, mają w sercu miłość Bożą? Nie, nie mają bojaźni Bożej i nie są szczęśliwi. Nie są nimi. Myślę o tych, którzy wytwarzają broń, aby wywoływać wojny; czy myślicie, że to jest zawód. Jestem pewien, że jeśli zadam teraz pytanie: ilu z was jest producentem broni?, odpowiedź będzie: nikt, nikt. Ci fabrykanci broni nie usłyszą Słowa Bożego! Oni wytwarzają śmierć, są handlarzami śmierci i prowadzą rynek śmierci. Oby bojaźń Boża uzmysłowiła im, że pewnego dnia wszystko się skończy i będą musieli zdać sprawę Bogu.

Drodzy przyjaciele, Psalm 34 każe nam się modlić następującymi słowami: „Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków. Anioł Pana zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie” (w. 7-8). Prośmy Pana o łaskę zespolenia naszego głosu z głosem ubogich, aby przyjąć dar bojaźni Bożej i móc dostrzec, że wraz z nimi jesteśmy przyodziani w miłosierdzie i miłość Boga, który jest naszym Ojcem, naszym tatą. Niech tak się stanie.